Kampanię wyborczą do samorządu 2018 we Wrocławiu można oficjalnie uznać za otwartą. Stało się tak po ubiegłotygodniowym oświadczeniu prezydenta Rafała Dutkiewicza, że nie będzie ubiegał się o reelekcję.

W zeszły czwartek, podczas sesji Rady Miasta Rafał Dutkiewicz ogłosił, że nie będzie ponownie startował na Prezydenta Wrocławia. Trzeba przyznać, że Prezydent Dutkiewicz wykazał się sprytem, wykonał manewr polityczny polegający na zejściu z linii strzału. Teraz krytyka ucichnie, bo przecież prezydent ustępuje. Jednocześnie skutecznie odwrócił uwagę od 1. czytania projektu budżetu miasta, który tego dnia miał być procedowany.

Tym manewrem prezydent wywołał euforię u swoich przeciwników i uśpił ich czujność. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by przy przychylnych wiatrach, na pół roku przed wyborami zdecydować się na kandydowanie pod hasłem: „Ratujmy Wrocław przed PiS, Jak nie Ty Rafale, to kto?”

W międzyczasie kampanijne cholewki zaczęły smalić środowiska partyjne, które już widzą się w roli gospodarzy wrocławskiego ratusza po 2018 roku. Według doniesień prasowych do przejęcia władzy w mieście szykuje się Prawo i Sprawiedliwość. Tajemnicą poliszynela jest, że chrapkę na prezydenturę ma posłanka PiS Mirosława Stachowiak-Różecka, która w poprzednich wyborach uległa urzędującemu Prezydentowi dopiero w drugiej turze. Środowisko PiS wychodzi zapewne z założenia, że skoro ostaniem razem niewiele zabrakło, to teraz musi się udać. Biorąc jednak pod uwagę poczynania partii rządzącej na arenie ogólnopolskiej, jej ostry konfrontacyjny kurs oraz fakt, że Wrocław historycznie popierał kandydatów umiarkowanych lub liberalnych, nie jest powiedziane, że kandydatka Prawa i Sprawiedliwości jest skazana na sukces.

Z kolei z obozu Platformy Obywatelskiej  dochodzą słuchy, że partia miałaby postawić na senator Barbarę Zdrojewską, żonę byłego prezydenta Wrocławia Bogdana Zdrojewskiego lub na liderkę list do sejmu z okręgu wrocławskiego prof. Alicję Chybicką. Warto mieć na uwadze, że przed PO wybory lokalnych struktur. Niewykluczone, że kandydaci mogą ulec zmianie. Obecne sondaże dają Barbarze Zdrojewskiej realne szanse na wygraną, ewentualnie duże prawdopodobieństwo wejścia do drugiej tury. Jednocześnie nie wiadomo, czy Zdrojewska będzie zainteresowana kandydowaniem. Nie wiadomo też jakie będą losy Platformy na arenie ogólnopolskiej.

Z kolei Nowoczesna, która tkwi w dziwnym sojuszu z prezydentem Dutkiewiczem wydaje się być w rozkroku. Poseł Michał Jaros, letni transfer z PO nie ukrywa, że chciałby kandydować i widzi się w ratuszu jako następca Dutkiewicza.  Jednakże logiczne wydaje się, że to Rafał Dutkiewicz będzie miał decydujące zdanie w kwestii zaproponowania wyborcom swojego następcy. Widząc jakie problemy mają obie strony z wyborem wiceprezydenta, można mieć realne wątpliwości, czy porozumieją się w kwestii wspólnego kandydata. Jest to szczególnie istotne  w sytuacji, w której Rafał Dutkiewicz buduje alternatywną wobec Nowoczesnej formację na szczeblu samorządowym, o wdzięcznej nazwie Dolnośląski Ruch Samorządowy.

Na 2 lata przed wyborami trudno jest ocenić potencjał ruchów miejskich oraz list bezpartyjnych, choć przy odpowiednim zbiegu okoliczności wydaje się on być znaczny. W lokalnej polityce rośnie premia za bezpartyjność, czasami do tego stopnia, że startowanie pod szyldem partyjnym wiąże się z tzw. „negatywnym handicapem”. Jednocześnie najwięcej głosów w dalszym ciągu przynoszą rozpoznawalne nazwiska i znane szyldy.

Z powyższego obrazu wynika, że czeka nas gorąca kampania wyborcza. Zapewnieniom i obietnicom nie będzie końca.  Dobrze by było, gdyby w naszej lokalnej polityce zaszła realna zmiana jakościowa, a nie tylko przetasowanie partii, na zasadzie my teraz rządzimy, to wy do opozycji, a potem zmiana.

Oby tylko Wrocław na tym skorzystał…